Przekleństwa u przedszkolaka

Mamy dla Was taką… Zagwozdkę.

Co zrobić, jak zachować się kiedy przedszkolak przeklina? Czy wyrażacie się wulgarnie przy swoich dzieciach? My nie. Mama M. nie ma z tym zupełnie problemu, bo… Nie potrafi przeklinać kompletnie. A jak musi, bo czuje, że się udusi to najwyżej krzyknie: „cholera”, „kurde” lub „kurcze”. Koniec słownika wulgaryzmów mamy M.

Tacie czasami zdarza się użyć czegoś mocniejszego ze słownika wulgaryzmów, ale nie przy córce. Mimo to, nasza M. ostatnio przyniosła do domu „k… m..ć”! Myśleliśmy, że przesłyszeliśmy się kiedy powiedziała to w zdaniu: „(…) uderzyła mnie lalka” … Zapytaliśmy ją co powiedziała. Powtórzyła i zapytaliśmy ją skąd to zna. Bez wahania odpowiedziała, że kolega w żłobku tak mówi.

Ręce nam opadły. 3-letnie dziecko… Rozpoczęliśmy rozmowę o tym, że to brzydko, że tak nie wolno mówić. Speszyła się. Powiedziała, że rozumie i nie chce już o tym rozmawiać. Jakoś poszło. Ale boimy się teraz co będzie dalej, co będzie w przedszkolu?!

Osoby, z którym o tym rozmawialiśmy uważają, że przesadzamy. Mówią, że przecież przekleństwa są wszędzie i, że to normalne. Serio? Mamy inne zdanie. Owszem, wulgaryzmy weszły do codziennego języka i używa ich prawie każdy bez względu na wiek, zawód, wykształcenie i rodowód, ALE! To nie jest usprawiedliwienie dla przeklinającego kilkulatka, który dopiero uczy się mówić i poznaje język!

Małe dzieci powinno się chronić w domu i najbliższym otoczeniem przed przekleństwami i uczyć ich poprawnej polszczyzny. Nie nauczą się przeklinać od przypadkowego człowieka spotkanego w sklepie czy na spacerze. To żaden autorytet dla nich. Dzieci biorą przykład z nas – rodziców i dzieci oraz osób z najbliższego otoczenia. Na to mamy wpływ, więc korzystajmy z tego, bo inaczej nasze dzieci będą uważać wulgaryzmy za zwykłe słowa. A przecież posługując się nimi musimy wiedzieć kiedy można, a kiedy nie… To nie może być przysłowiowy „przecinek”!

Jeśli tego nie dopilnujemy niedługo w sklepach będziemy słyszeć dialogi w rodzaju:

– klient: poproszę k…wa chleb.

– ekspedientka: pie…ne 3 zl k…wa, proszĘ.

Albo u lekarza:

– lekarz: k..wa przykro mi, ale ma Pan/Pani pie…nego raka. Ma pan rok i spie…laj do piachu.

Chcemy tego? Jeśli nie to dlaczego uważamy, że przekleństwa w towarzystwie małych dzieci i w ich ustach, są OK.?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s